Z góry przepraszam za niską jakość prezentowanych zdjęć. Zdjęcia  odtworzyłem z 20-letnich slajdów (nieźle nadwyrężonych używaniem i zębem czasu)  i  zdjęć czarno-białych. Dodatkowo nie mam dostępu do skanera do slajdów, więc zrzut do PC-ta robiłem zwykłym aparatem cyfrowym  co znacznie pogorszyło jakość i tak nie najlepszych zdjęć.


LOTNIARSTWO




Na tej podstronie przedstawiam wyniki działalności Studenckiego Koła Naukowego Lotników na Politechnice Rzeszowskiej w latach 1981-1986 w sekcji LOTNIARSKIEJ.
Kiedy rozpoczynałem studia , SKNL dyspnował zaledwie jedną lotnią VEGA , jednak na pierwszym obozie w Bezmiechowej 1982  wyszkoliło się na niej kilkunastu adeptów (nie powiem pilotów bo to może za  mocne słowo). Zafascynowani pierwszymi sukcesami (nikt nie wrócił w gipsie :)  ) postanowiliśmy przesiąść się na lepsze maszyny. 
Zbudowaliśmy kilka "półzawodniczych" Stratusów R-11 (do zawodniczych były już wtedy zaliczane lotnie z pływającym dźwigarem schowanym wewnątrz pokrycia). Były to lotnie jeszcze z dźwigarem na zewnątrz profilu, ale o dużym jak na owe czasy wydłużeniu i małym naddatku kątowym pokrycia, miały małe skręcenie płata , dobre osiągi , ale nie wybaczały błędów w  pilotażu,  po przeciągnięciu  trudno było  je wyprowadzić z  płaskiego  korkociągu.
Najlepsi  (najodważniejsi ?)  lotniarze w Kole uzyskali czasy na żaglu ok. 30min. oraz przewyższenia  (mierząc na oko) nawet kilkaset metrów -  na zboczu  w Bezmiechowej.  Zresztą można  wszystko obejrzeć w galerii nr 1 i 2.

GALERIA I -  Bezmiechowa 1983 r.


Przygotowania do startu

Pozycja leżąca to już była
wyższa szkoła jazdy



Nasze "Stratusy"


Stara zasłużona VEGA


Lekki wiaterek ?
8-12 m/s , lotnia stoi w miejscu



Tutaj leci autor strony


Zdjęcie jak się robi zdjęcie
(start z północnego zbocza Bezmiechowej , tzw. przecinka)


Ikarze , czy aby nie za blisko
słońca ?



Loty na południowym zboczu Bezmiechowej



"Spokojnie , to tylko awaria !"



Na pierwszym planie: pilot Z-80
obserwuje nasze zmagania.


Wieczorne loty na
południowym zboczu


Aby tylko dolecieć przed nocą.


Coraz dalej i dalej ......

Znowu autor w natarciu :)
(a na płacie widać "pole  ciągnień")


Po 3 tygodniach składamy
"zabawki" - czas do domu,
zbliża się sesja jesienna.


Rozkładanie obozu,  każdy staranie
wybiera miejsce pod namiot, 
"uwaga na mrówki",
"uwaga na nisko przelatujące lotnie" ..
..

Północne zbocze Bezmiechowej.
Dokładnie sprawdzamy pasy krokowe,
pomni przykrych doswiadczeń jednego z kolegów (nie, nie ,  to nie oto chodzi .....
po prostu lot  z niezapiętymi wszystkimi pasami może być co nieco niebezpieczny).

Kaczka ze Starachowic lata sama,
nikt się nie odważył bez
instrukcji obsługi


Czy leci z nami pilot ?

GALERIA II -  Bezmiechowa - różne zdjęcia z lat 1983-1986 r. (dalsze  zdjęcia już niedługo)



Lotnie bezdźwigarowe odchodziły
już do lamusa


Miało być latanie , a jest
suszenie żywności po deszczu :(


















KU PRESTRODZE
Ryzyko zawodowe było wysokie.
Poniżej zdjęcia z latania w niesprawdzonych warunkach silnej turbulencji.
Wypadek na zboczu południowym Bezmiechowej. Przekoziołkownie lotni przez plecy. Upadek (na szczęście z "parasolem") z wysokości 50m.  
Na szczęści pilot  wyszedł bez szwanku. Po krótkich pracach Komisji Powypadkowej  (Nieformalnej) dochodzimy do wniosku
że kierunek wiatru nie jast korzystny do latania na południe. Ale latania na ten dzień już się wszystkim odechciało.

GALERIA III - Bezmiechowa 1985 (wypad wiosenny).



Rozkładamy zabawki
(szykują się wysokie loty).


Rurę na natarcie już mamy , a gdzie reszta ?
(nie pomylić z widocznym złomem po nigdy nie wybudowanym  hangarze)


Nieformalna Komisja Powypadkowa
 jeszcze nie wie że za chwilę rozpocznie
prace, na razie wszysko przebiega
zgodnie z planem, lotnie czekają n
a start.


Chwileczkę !!!
 A uprząż to nie łaska załozyć ?


Tak kończy się latanie
w nieodpowiednich
warunkach, na szczęście
pilot miał mocne kości

- Wszystkie części ciała na miejscu ?
- Wszystko  OK !  Karetki można nie wzywać.
- A krawca ?

Nieformalna Komisja Powypadkowa
bierze głęboki oddech, obyło się bez udziału
lekarza , zaraz trzeba przystąpic do oględzin
byłego obiektu latającego.

Czy da się z tego zrobić namiot ?
(prace nieformalnej  komisji powypadkow
ej).


Dalsze prace Komisji Powypadkowej :
"a może by tak przerobić to na skakankę"











Na żartobliwy ton komentarzy mogę sobie pozwolić bo tym razem wszystko skończyło się szczęśliwie.

O innych wypadkach które obserwowałem w ciagu 5 lat "uprawiania' tej dyscypliny nie będę tutaj opowiadał.
Trudno mi też się wypowiadać czy wypadkowość w lotniarstwie jest wyższa czy niższa niż w innych sportach ekstremalnych.

GALERIA V -  Szkolne loty na Zwieńczycy k/Rzeszowa

GALERIA VI - Fotoreportaż z budowy lotni.